Historia #4

Historia #4

Wyobraź sobie taką historię. Jesteś w drugiej ciąży. Nieplanowanej, ale cieszysz się. Z radością kupujesz ubranka i przygotowujesz starszego synka na przyjście brata.
Jednak z tyłu głowy ciągle czujesz niepokój, jesteś nerwowa, dużo krzyczysz. Niby się cieszysz, ale jednak boisz..
Co będzie dalej? Poradzę sobie? Czy będę dobrą mamą? Czy obu pokocham tak samo? Czy starczy pieniędzy?
Zwalasz to wszystko na ciążowe hormony. W głowie masz traumę po pierwszym porodzie naturalnym. Długim, bolesnym, zakończony pęknięciem i nieprawidłowym szyciem.
Po długiej rozmowie z ginekologiem decydujesz się na cesarkę. Donosisz zaświadczenie od psychiatry o tokofobii.
Dwa dni po terminie dostajesz skurczy, jedziesz do szpitala. Już na izbie przyjęć wyśmiewają Twój strach. Mają Cie za głupią gówniarę, która zaciążyła, a teraz wymyśla.
Prosisz o pomoc lekarza prowadzącego, dzwoni do kolegi w dyżurze, w końcu się udaje i przy rozwarciu na 6cm – jedziesz na cesarkę.
Na świat przychodzi Twoje drugie dziecko, piękny, zdrowy synek. Cieszysz się. Ale potem wszystko uderza ze zdwojoną siłą.
Ból, zmęczenie, zazdrość starszaka. Mąż ciągle w pracy, kłócicie się o wszystko. Masz dość. Czujesz się jak najgorsza matka.
Krzyczysz na wszystkich, wiecznie płaczesz, nie czujesz nic. Próbujesz się komuś zwierzyć, nie dostajesz pomocy, nikt Cie nie rozumie. Depresja? Jaka depresja.
Masz dzieci, to powinien być Twój priorytet i siła do życia. Masz myśli samobójcze. Nawet dzieci nie trzymają Cię już przy życiu.
Wychodzisz na balkon, patrzysz 9 pięter w dół.. masz ochotę skończyć to wszystko. Jednak zbierasz się sama w sobie i w tajemnicy przed wszystkimi zapisujesz się do psychiatry on line.
Ja o siebie zadbałam w ostatnim momencie. Stwierdzono u mnie silną depresję, ale mimo karmienia piersią dostałam bezpieczne leki. I świat znów pomału nabiera barw.
W międzyczasie włączona została psychoterapia. Z perspektywy czasu – nie bój się prosić o pomoc jeśli czujesz, że jej potrzebujesz. Jeśli bliscy Ci jej nie dali – poszukaj dalej.
Ja swoją znalazłam na grupie wsparcia w internecie i u psychiatry. Branie leków psychotropowych to nie wstyd. To zadbanie o siebie, własne emocje, życie.
To zmiana na lepsze także dla dzieci.
I pamiętaj – masz prawo czuć złość, smutek, żal, gniew. Ale to nie może przesłaniać Twojego życia. Znajdź DOBREGO psychiatrę.
Jeśli karmisz piersią, to chętnie polecę swoją, przyjmuje online. I najważniejsza rzecz – nie obwiniaj się.
Jesteś wystarczająco dobrą i jesteś najlepszą mama dla swojego dziecka lub dzieci. Mi nikt tego wtedy nie powiedział, a bardzo chciałabym i potrzebowałam to usłyszeć.
Ale dziś już to wiem. I z dnia na dzień jest coraz lepiej, walczę – i nie poddam się.

 

***

Opublikowane historie to subiektywne, prawdziwe odczucia matek. Nie oceniamy i nie pouczamy, co mogły zrobić lepiej.
W trosce o zdrowie kobiet, które anonimowo zgodziły się podzielić swoimi doświadczeniami, komentarze z „dobrymi radami” lub „krytyka” – będą usuwane.
Historie te maja na celu pomóc innym mamom o zbliżonych doświadczeniach odnaleźć się w podobnych sytuacjach, nie służą natomiast do oceny przez inne matki.