O Franiu, który nie mógł spać – historia prawdziwa

O Franiu, który nie mógł spać – historia prawdziwa

Jesteśmy rodzicami rocznego Frania, a SleepConcept jest z nami przez ponad połowę tego czasu. Dziewczyny ze swoją cierpliwością i wyrozumiałością są dla nas jak Anioły… To bardzo długa historia, ale od początku 🙂

Franio urodził się w grudniu zeszłego roku w 36 tyg. ciąży – już wtedy zaczęliśmy żartować, że będzie robił wszystko tak, jak on chce i na pewno jest bardzo niecierpliwy, skoro nie mógł poczekać jeszcze miesiąca. Mieliśmy niestety rację. Wszystko było dobrze do czasu aż Franio skończył 3 tyg. Nagle, ze śpiącego noworodka zmienił się w małego diabełka. Nie nękały nas tylko kolki… My nie mogliśmy wyjść z domu! Na każdym spacerze Franek krzyczał. Ludzie mijali nas i patrzyli jak na wyrodnych rodziców, a my nie wiedzieliśmy co robić, bo nasz Skarb krzyczał na rękach, w wózku, w chuście, w nosidle – wszędzie. Jak skończył 4 miesiące poszliśmy z nim na obiad. Były tam też inne rodziny z dziećmi. Dzieci spały – Franek nie spał. Jedliśmy na zmianę wręcz ze łzami w oczach, bo Franek ciągle krzyczał. Radzono nam, aby wozić go autem, to zaśnie – niestety. Krzyczał. WSZYSCY (również różni lekarze, bo nie zostawialiśmy tego tak) mówili, że on tak po prostu ma. Bo wcześniak, bo malutki, jemu to minie po 6 tyg, po 3 miesiącach, po 6 miesiącach….Nie mijało. W dzień w domu ciągle był marudny. Nie chciał się bawić, nie można było go na sekundę zostawić samego, ciągle chciał być na rękach. Tuliliśmy i przytulaliśmy ile można, ale czasami po prostu nie ma już siły 🙁 . Patrzyliśmy na dzieci znajomych bawiące się na dywanie podczas kiedy rodzice siedzieli na kanapie i rozmawiali…To było dla nas jak spotkanie z ufo. Nie wiedzieliśmy, że tak może wyglądać bycie rodzicem. Spał w dzień tylko rano… Może ok 30 min. Przed 18:00 już chciał iść spać na noc, ale usypiać łatwo się nie dał. Był usypiany przez nawet 1,5h i przez cały ten czas krzyczał. Pomagało tylko chodzenie z nim, wyrywającym się, po pokoju i dość mocne kołysanie. Jak w końcu zasnął, budził się co 2/3 godziny, a o godzinie 4 rano był już gotowy na nowy dzień. Nie mieliśmy już siły. Zaczynaliśmy się kłócić między sobą, bo byliśmy zbyt zmęczeni. Jesteśmy razem od ponad 11 lat, a wtedy byliśmy dla siebie jak wkurzeni obcy ludzie…Brak snu i frustracja uwidaczniają wszystkie złe cechy charakteru. My byliśmy nieszczęśliwi, ale byłam pewna, że nasz syn też jest wiecznie nieszczęśliwy. Miał wszystko, ale był ewidentnie nieszczęśliwy.

W końcu, po 6 miesiącach trafiłam na SleepConcept i zaczęło się podejście pierwsze 🙂 . Była rozmowa, przyszedł Plan Działania. Znajomi i rodzina trochę się z nas śmiali, że kto to wymyślił, żeby uczyć dziecko spania… Przecież Franek wyrośnie, a my tylko mieszamy i bez sensu wydajemy pieniądze. Ja jednak wierzyłam, że MUSI być coś, co nam pomoże. Wiedziałam, że to, co się dzieje nie jest normalne i można to zmienić. Mąż był sceptyczny, ale chyba sam wiedział, że nie mamy innego wyjścia – trzeba spróbować jeżeli jest chociaż cień szansy. Zrobiliśmy wszystko wg wskazówek i co? Już drugiej nocy, jakimś cudem Franek nie obudził się ANI RAZU! Gdy rano się obudziliśmy (ok. 6:00), byliśmy trochę przerażeni, że jak to? Przespaliśmy całą noc?! Franek po wstaniu był jakiś weselszy, spokojniejszy. Z dnia na dzień wszystko wychodziło nam coraz łatwiej. Z kilku króciutkich drzemek udało się zrobić dwie dwu-godzinne! Nagle zaczęłam normalnie jeść i mogłam posprzątać mieszkanie 😀 . Wielkim zaskoczeniem było też to, że mogłam IŚĆ NA ZAKUPY! Nareszcie mogłam sama z dzieckiem kupić chleb, rzeczy na obiad i potem ten obiad ugotować. Może to śmieszne, ale takie rzeczy po 6 miesiącach przerwy naprawdę cieszą 🙂 . Skończyły się krzyki na spacerach, w samochodzie…było IDEALNIE! Franek co prawda wstawał o 5 rano, ale spał długo w dzień – to i tak było dla nas cudem. Do czasu…

Na jakimś forum wdałam się w dyskusję o usypianiu dzieci. Jedna z mam, dowiedziawszy się, że korzystam z pomocy doradców snu, ale nie mając pojęcia o tym na czym to polega, zaczęła mnie zasypywać artykułami o tym, jak to samodzielne zasypianie jest szkodliwe, jak dużo odbieram dziecku pozwalając mu usypiać w łóżeczku itp. Byłam wtedy na początku drugiej ciąży i chyba hormony zadziałały… Następnego dnia wszystko zepsułam. Zaczęłam Franka usypiać na rękach, pomimo, tego, ze on nie wyglądał na bardzo zadowolonego z tego faktu, płakał, usypianie trwało dużo dłużej niż w łóżeczku. Drzemki były coraz krótsze, usypianie coraz dłuższe, pobudki poranne coraz wcześniejsze. Wszystko się posypało. Franek przestał jeść stale posiłki (a on naprawdę dużo je!), wróciły litry mleka serwowane w nocy i w dzień. No i ciągłe marudzenie. Po 2 miesiącach zrozumiałam, że przez jakąś obcą osobę, która nawet nas nie zna, zniszczyłam coś, na co tyle pracowaliśmy… Chciałam dobrze dla mojego dziecka, a robiłam źle.

Zgłosiliśmy się wiec do SleepConcept ponownie – może można coś poprawić? Ustaliliśmy trochę inny plan dnia, bo Franio był już starszy. Po krótkiej konsultacji, spokój powrócił – dłuższy sen, dłuższe drzemki, zadowolenie i uśmiech w ciągu dnia. Nie odeszły jednak płacze przy usypianiu. Zastanawialiśmy się czy to minie – może Franio tak ma? W końcu zdecydowaliśmy się na kolejną krótką konsultację i 2 tyg. wsparcia SMS, żeby być na bieżąco z dziewczynami i… udało się 🙂 ! Franio teraz usypia cudownie zrelaksowany i wyprzytulany zasypia w dosłownie 5 minut. I uwaga! Udaje nam się tez dociągnąć nocny sen do 7 rano:), wiec można powiedzieć, że śpi 12h NON-STOP. Nie ma żadnych pobudek na mleko w nocy, zjada pięknie stale posiłki, spędzamy cudowne chwile razem podczas zabawy i na spacerach. Franio ma więcej cierpliwości, potrafi sam sobie znaleźć zajęcie, kiedy mama szykuje obiad, ale również nareszcie można go przytulic bez walki 😀 .

Myślę, ze po tych 6 miesiącach mogę spokojnie powiedzieć, że dziewczyny ze SleepConcept uratowały nasze małżeństwo, a także pokazały jak cudowne może być macierzyństwo, bo bez ich rad było naprawdę bardzo bardzo bardzo ciężko. Dzisiaj wiemy dokładnie czego potrzebuje nasze dziecko, potrafimy przewidzieć jego zachowania. Oczywiście mamy słabsze dni, ale nigdy nie zostaliśmy bez pomocy. Zawsze mogę być pewna, że jak mam jakikolwiek problem, mogę napisać i otrzymam wsparcie. Naprawdę bardzo wam dziękujemy. Wasza cierpliwość i wyrozumiałość jest wręcz niewiarygodna. Kiedy pomagacie, ma się wrażenie, że jesteście obok i widzicie dokładnie całą sytuację.  Nie wiem jak to możliwe.

Jesteśmy zgodni co do tego, ze płacz ma zawsze jakąś przyczynę i naprawdę warto jej poszukać niezależnie od opinii ludzi wokół nas. Na pewno nie jest to łatwe, ale warte każdej minuty i każdej złotówki na to poświęconych. Nie czekajmy aż dziecko „wyrośnie”, pomóżmy jemu i sobie. Słyszałam nie raz, że jestem wygodna i leniwa, bo chce, żeby moje dziecko spało… No cóż. Potrzeba snu to jedną z podstawowych potrzeb do życia człowieka, więc ja nie jestem wygodna – ja walczę o przetrwanie.

Ania i Franio.