Ach śpij, Artusiu – bo dwulatek karmiony piersią też może dobrze spać!

Ach śpij, Artusiu – bo dwulatek karmiony piersią też może dobrze spać!

Mam na imię Beata, mój synek to Artur. Chciałam podzielić się z wami historią o naszej jakże trudnej ale zarazem niezwykłej i niezapomnianej przygodzie ze SleepConcept.

Artuś przez pierwsze trzy miesiące swojego życia był cudowny, niczym mały aniołek. Nie dopominał się o noszenie na rękach i w ogóle nie płakał. Lubił spacery w wózku a co najważniejsze z łatwością zasypiał. W tym czasie też zaczynał przesypiać po 3-4 godziny w nocy. Nasza radość nie trwała długo. W czwartym miesiącu pojawiły się problemy z drzemkami. Mimo stałego harmonogramu dnia Artur ewidentnie zmęczony nie mógł zasnąć, zaczynał płakać, a my nie umieliśmy mu pomóc. Sytuację nieznacznie poprawił biały szum, który zaczął towarzyszyć nam zarówno przy zasypianiu na noc, jak i podczas drzemki. Niestety pobudki nocne stawały się coraz częstsze. Kiedy synek skończył pięć miesięcy postanowiłam nauczyć go zasypiać w swoim łóżeczku. Zaczęłam od drzemki. Po tygodniu był w stanie zasnąć na drzemkę bez piersi w swoim łóżeczku. Niestety wtedy Artur trafił szpitala, a po powrocie do domu w kwestii snu było już tylko gorzej. Pobudki nocne osiągnęły częstotliwość od 15 min do maksymalnie 1,5 godziny. Na dzień usypianie trwało 1-1,5 h a sama drzemka – równe 40 min. Próbowałam już noszenia, wożenia w wózku, tulenia i śpiewania. Synek zasypiał tylko przy piersi, ale i to było dość długim procesem. Sen wieczorny przychodził mu znacznie łatwiej, ale liczba pobudek każdej nocy nie miała końca. Byłam chronicznie nie wyspana, bardzo łatwo się denerwowałam i zaczynałam tracić do Artura coraz częściej cierpliwość. Pojawiły się kłótnie małżeńskie. Sytuacja rodzinna była coraz bardziej napięta, a ja przekazywałam swojemu dziecku tak wiele negatywnych emocji… W wieku sześciu miesięcy wynieśliśmy łóżeczko do pokoju Artura. Przy każdym przebudzeniu, gdy zasnął, odkładałam go z powrotem do łóżeczka. Zważając na ilość pobudek, zaraz po przeniesieniu synka z sypialni wyniosłam się również ja. Nikt nie umiał nam pomóc. Pediatra twierdziła, że dopóki karmię dziecko piersią, to ono będzie się budzić. Dzieci moich koleżanek, również będące na piersi nie budziły aż tak wiele razy, a niektóre z nich wręcz przesypiały całe noce. Zawsze usypiałam tylko ja. Każdego wieczoru byłam jednym wielkim kłębkiem nerwów, nie wiedziałam czy uda mi się wziąć prysznic, bo gdy tylko Artur się budził, wzięty na ręce przez tatę wybuchał panicznym płaczem. O wieczornym wyjściu z domu nawet nie marzyłam. W zasadzie nic nie mogłam zrobić, bo kilkukrotnie każdego wieczoru chodziłam do Artura i spędzałam tam większość czasu. Po moim powrocie do pracy zabrakło mi sił do wstawania nocnego, więc Artuś zaczął spać z nami w łóżku. Nie zmieniło to ilości pobudek. Kiedy Artur skończył rok usypianie na noc również stało się trudne. Pierś nie była już dla niego wystarczająca. Staraliśmy się jakoś przetrwać ten moment. Zdecydowałam się szukać dalej pomocy w momencie, kiedy wieczory stały się najgorszą częścią dnia, a wręcz koszmarem. Usypianie trwało 1-2 godzin. Czytałam literaturę o tematyce snu, ale moje skrajne wyczerpanie nie pozwalało mi ocenić naszej sytuacji obiektywnie. Pomocy szukałam u neurologa. Lekarka przepisała nam „syropek” który miał wyciszyć Artura i zmniejszyć ilość pobudek nocnych. Okazał się on silnym, uzależniającym środkiem psychotropowym.

Wtedy koleżanka przesłała mi link do strony SleepConcept. Szukałam już niejednokrotnie pomocy w Internecie, ale niestety wcześniej nie natrafiłam na stronę dziewczyn. Wybraliśmy pakiet Deluxe, bo gwarantował nam aż miesięczne wsparcie. Miałam dość sceptyczne nastawienie, nie do końca wierzyłam, że jest ktoś kto w jakikolwiek sposób nam pomoże, ale jednocześnie SleepConcept był naszą ostatnią deską ratunku. Po wypełnieniu szczegółowego profilu maluszka oraz konsultacji, z niecierpliwością oczekiwaliśmy planu działania dla naszego Artura. Nie zgadzałam się ze wszystkimi otrzymanymi wytycznymi, ale w miarę wdrażania planu za każdym razem potwierdzało się stanowisko dziewczyn. Plan zaczęliśmy wdrażać kiedy Artur miał niespełna 21 miesięcy. Pierwsze wieczory były niezwykle trudne, znacznie gorsze niż się spodziewaliśmy, wtedy wsparcie było dla nas bezcenne. Artur bardzo buntował się przeciwko nowym zasadom. Ale pobudki już pierwszej nocy skróciły się z kilkunastu do trzech.  Okres wdrażania planu był niezmiernie ciężkim czasem w życiu naszej rodziny. Nie zdecydowalibyśmy się na aż tak konkretne i odważne kroki, gdyby nie pomoc dziewczyn. Była ona dla nas nieoceniona.

Dziś, po prawie 2 miesiącach od rozpoczęcia współpracy, pobudki w nocy o ile są to maksymalnie dwie. Zazwyczaj nie wstajemy już w ogóle lub wstajemy raz. Zmieniamy się z mężem, zarówno w usypianiu jak i przy ewentualnych pobudkach nocnych. Mąż znacznie pogłębił swoje relacje z synkiem, a ja chętnie korzystam z możliwości wyjścia wieczorem z domu. Spokój i radość powoli powracają do naszej rodziny i myślimy o jak najszybszym jej powiększeniu, żeby tej radości było jeszcze więcej. Nie boję się już, że scenariusz się powtórzy, bo wiem że mam do kogo zwrócić się o pomoc 🙂

To wszystko brzmi niewiarygodnie, jeszcze dwa miesiące temu nie uwierzyłabym w tą historię, a teraz sama mogę ją opisać. Jeśli czyta ją ktoś kto ma podobne problemy ze snem swojego maluszka i szuka pomocy, to z całego serca polecamy mu dziewczyny ze SleepConcept. Do stracenia nie masz nic a zyskać możesz wiele J

Dziękujemy i pozdrawiamy Beata, Bartosz i Artuś